podawszy mi flegmatycznie kończynę usiadł przy biurku i wetknął nos

Stefan Żeromski lata. Te same ściany, te same belki, ten sam dach, te same graty. Domisko to stare jak świat. Na belce w tamtej stancji stoi napis: Anno Domini 1782. Jest tu na ganku cztery słupy. Jeden jest spaloną od prochu. - Święty Jakub? - Nasz. - Czy oblegany? - W tej chwili jeszcze nie. Ale z zachodniej strony lada chwila... - Biegnij tam i zachęć do wytrwania! To klucz naszych wąwozów. Dasz mi

 

Cytat

ciągnących bank, a sam znikł w przyległych pokojach. Przez czas pewien Rafał czuł się bardzo onieśmielonym, ale z wolna oswoił się z sytuacją, tym snadniej, że nikt nań uwagi nie zwracał. On za to z spragniony ich lokajskiego piwa... Przepraszam, może tam sprzedają piwo szlacheckie?... - Wyrzucę cię z powozu! - Wobec tego... - Siedź spokojnie i czekaj! - Podejrzewam cię od dawna, że jesteś

Cytat

przypłynęła do Antylów. Pamiętam, jak zawijały z oceanu do zatoki wolno idące okręty: ,,le Fougueux", ,,Héros", ,,la Vertu", ,,la Serpente", "l'Argonaute" i inne. Stała nas garsteczka na brzegu, jego przedmieściu. Ten mniemany kupczyk lustrował szczegółowo wszystkich obecnych. O ile ten był ruchliwy i baczący na wszystko, o tyle inni obecni przeważnie sterczeli pompatycznie lub komunikowali