stary zegar szafkowy, ostatni zabytek świetności minionej. Śpiew
Stefan Żeromski Ktoś tu przyjeżdżał w nocy. Przeklęty tu był gość. Nie bał się ciemności i wichury, deszczu i grubej mgły. Nie lękał się, że go pochwycą i zdemaskują, że go powitają strzałami, jak należy nocnemu
dzikiego czaru, gwałtu i siły. Młody mężczyzna obejrzał starannie panewkę swej broni, troskliwie prżyjrzał się suchym i lśniącym ziarenkom prochu: Zaczaił się i cały przeistoczył w narzędzie
Cytat
urwała. Głos ten przebódł mu serce. Oczy zmrużyły się, żeby nie widzieć pustki roztoczonej dokoła. Uczuł w sobie starość i opuszczenie. Dawna miłość, która tyle już sercu zgotowała zawodów, owa
zajmowaliśmy w Baku - co, tatku? - jak my ongi w Baku - pięć, sześć pokojów, choćby tam już - niech będzie! - kamiennych, niż te szklanki ciągle opłukiwane w wodzie. - Nigdy! Przenigdy! Okazuje się
Cytat
Kurzelowa. Historie my mieli z tą naszą wyprawą. Bo to my wyjechali niby na jarmark do Secemina gościńcem szczekocińskim. Dopiero z drogi buchnęli my w lasy chrząstowskie i precz już samymi lasami
pogodę. Ksiądz - niewątpliwie księdzem był ten młody mężczyzna z gładko ogoloną, chmurną twarzą - widocznie szedł na górę tylko w tym celu, by zgasić lampę, którą przez pomyłkę zapalono. Ale