Ta chemia ma swoje psie figle... Skoro człowiek raz w to błoto
Stefan Żeromski Krzysztofa i oto już drugi raz uczuł w sobie nienawiść. Przeszył mu głowę jego wesoły śmiech sprzed kilku godzin, ugodziły go spojrzenia rozmarzonych oczu, które był pochwycił podczas wieczerzy. Dla
chóralny okrzyk: - Huze, huze, huze! Po chwili Rafał uczuł, że stoi między dwoma ludźmi, że ktoś jest przed nim i dotyka jego piersi końcem szpady. Głos tak łagodny poprzedniego mówcy brzmiał teraz
Cytat
nudzących go aż do śmierci Cezary poprawiał się na dzień, z trudem - na dwa. Na trzeci już znowu gdzieś coś płatał. Wybijał szyby Tatarom, wdzierał się na płaskie dachy domów i niewidzialny,
bolesne i cudne chciał związać, skrępować na zawsze. Podniósł je obie i z jękiem przycisną) do piersi. Głowy ich zetknęły się, oddechy zmieszały i bezsilne ciała ciągnęła ku sobie niewysłowiona
Cytat
jakiejś odległej ulicy przedmieścia, na której K. nigdy jeszcze nie był. Otrzymawszy to zlecenie, K. nic nie odpowiadając zawiesił słuchawkę, z góry zdecydowany pójść tam w niedzielę. Było to z
zazdrościły dziecięce oczy!... Nad ołtarzem znowu dwa okienka - strzelnice. Fioletowy smętek osiadł na starych, sczerniałych obrazach. Słychać w ciszy jakowyś szept... Jest to może ćwierkanie