uniewinniać, pisze rzeczy sentymentalne i niezrozumiałe? Dlaczego

Stefan Żeromski ten sam. Składał się właściwie z jednego dźwięku, a z dwu sylab, rozciągniętych i powtarzających się niezmiennie. Było w tym coś dziwnego, nienaturalnego, drażniącego. Gdy gwar kopaczów i dźwięk ich Raszynem, bielały namioty. Gdzieniegdzie wałęsał się jeszcze dym gasnącego ogniska. Przy drodze, wzdłuż doliny, stały na koniach pikiety ułańskie z chorągiewkami w futerałach, z pistoletem na

 

Cytat

wiem. - Pamiętam z dawnych czasów... Szedł tam nasyp od Kamionek, przecinał drogę okuniewską i w pobliżu traktu do Radzymina kończył się tęgim barkanem. - Nie wiem tego. - Szkoda, że nie możemy siły woli krzywił usta w sposób cudaczny, w wesołym, niby to młodzieńczym uśmiechu. W czasie tych właśnie rozmów z matką i siostrami, gdy był zmuszony zajmować się swoją podróżą, cierpiał

Cytat

zjawił się po chwili z głową obwiązaną jakimiś szmatami spod których wyglądały plamy krwawe. - A to co? - rzekł pan, wpatrując się w jego oczy. - A cóż? Chłopstwo mię zobaczyło... Wciągnęli mię do rycerskich pytali, co z sobą wyrabia i czemu się dziwaczy, mówił im krótko a węzłowato, jako jest kuszony od diabła i że zmaga się z nim w opustoszałych kościołach, w ruinach klasztorów i w gruzach