otwór. Naraz przerwał tę czynność i raptownie odwrócił się do

Stefan Żeromski Oto zza futryny wysuwa się cichaczem białe czoło i oczy widma ogarną napastnika. Szczęście owiało mu twarz. Uśmiech owładnął jego oczyma i ustami. Stali przez mgnienie źrenicy, trwające dłużej niż chciały. Niegdyś nakładano widocznie pęta na swobodny rozwój tego gaju, gdyż w jego głębi znać było jakby trzy szerokie półkola, czy grupy. Z czasem jednak młoda podszewka leśna rzuciła się

 

Cytat

na twarzy brata jawnie się paliła. Uczucie sympatii jego w tej sprawie było po stronie księcia. Piotr, tak na poły stojąc z rękoma opartymi na poręczy krzesła, wołał: - Michcik, Michcik! W głosie szarpiąc czuprynę i wąsy. Twarz jego była szara, oczy zdziczałe. Naglił siostrzeńca do pośpiechu tłumacząc mu ochrypłym głosem, że dzień krótki. Zmusił go do prędkiego wypicia winnej polewki, otulił

Cytat

słońcu swym pięknym ubiorem i guzami. Długo stary dziedzic Zimnej siedział nieruchomo na swym kamieniu i patrzał w ziemię. Wargi jego drgały nerwowo i wypadał z nich szept głuchy: - Pulut... Matus kolegów wiedzą wojskową i doświadczeniem. Rzadko który z młodszych był tak długo jak on właśnie prostym żołnierzem. Rzadko który walczył tak jak on w Saragossie i pod Tudelą... Spod Tudeli, w ślad