w kąt pokoju. Niedosłyszalnie dla samego siebie, zaledwie ruchem
Stefan Żeromski Pan Ignacy był jedynym dygnitarzem swej kancelarii. Był to człowiek młody jeszcze, ale niesłychanie i przedwcześnie zdezelowany. Siedział zawsze przy biurku w surduciku przypominającym tużurki
rzekła panna Bürstner. - W tym sęk - rzekł K. - iż sam tego nie wiem. - Więc pan sobie zażartował ze mnie - rzekła panna Bürstner zupełnie rozczarowana. - Było całkiem zbyteczne wybierać
Cytat
oczach, gdy była włochatym źrebiątkiem i biegała na chwiejnych nogach za matką; tęgą, rozrosłą, białą świerzopą; pamiętał, gdy była źrebicą o krótkiej grzywie, kiedy hasała swobodnie na
milczeniu. Kilka razy spoglądał na mnie ze strasznym smutkiem, z niewymowną zazdrością, jaką czuć musi człowiek skazany niewinnie na śmierć, gdy idzie między tłumami, które go nienawidzą, i nie
Cytat
ręce mamusi! - wołał ksiądz Nastek. - Ja nie mogę pić, mój prałacie miły. Wiesz. Serce. I tak jestem mocno pijana, gdy patrzę na tego piechura... - rzekła pani Wielosławska roztapiając się w
K. uśmiechnął się i obracał lekko swą rękę w jej miękkich dłoniach. - Właściwie - rzekł - nie jestem do tego powołany, by wprowadzać tu ulepszenia, jak się pani wyraziła, i gdyby pani to