nieznanego miejsca schowanego we mgle, trzepały się u brzegu, pękały
Stefan Żeromski perzyny... Idą jak we śnie między domy spalone już do przyciesi, między stosy głowni kopcących. Z Gór Pieprzowych biją w miasto armaty, zza Wisły padają wciąż brandkugle, z pól sandomierskich
niezgruntowanego bajora, na domy rozmaitej wysokości, formy, maści i stopnia zapaprania zewnętrznego, na chlewy i kałuże, na zabudowania i spalone rumowiska. Wrócił na rynek, obstawiony żydowskimi
Cytat
choć doktor z obrzydzeniem zawsze patrzył na farmaceutę. Stopniowo i obrzydzenie nieco się zmniejszyło. Zaczął chodzić z wizytą do aptekarza i emablować jego żonę. Pewnego razu przeraził się nawet
Rozdział siódmy Adwokat - Fabrykant - Malarz Pewnego zimowego ranka - na dworze padał śnieg - siedział K., mimo wczesnej godziny już nadzwyczaj zmęczony, w swoim biurze. Aby uchronić się
Cytat
powiedzenia? - rzekł K., którego drażniło, że oczy panny Montag ustawicznie były skierowane na jego usta. Przywłaszczała sobie w ten sposób z góry władzę nad tym, co dopiero miał powiedzieć. - Panna
ukazywało się w jednym błysku widziadło chat, rodzinnego domu, dnia... Za chwilę była to już tylko straszliwa, ciemna otchłań. Nie wiedział już wcale, czy jest ścigany, czy nie. Leciał w