roztworzyły pugilares szepcząc: zagrabiaj, o piękny posągu!... Nie
Stefan Żeromski Pognał w kierunku tramwaju. Było jeszcze bardzo dużo czasu, więc miał możność obserwowania miejsca z oddali. Wydawał się śmiesznym samemu sobie, gdy zza drzew, to z jednej, to z drugiej strony,
z okrzykiem żachnął się w tył i, wydobywszy szkiełko w rogowej oprawie, zaczął mu się przypatrywać, z lekka otwierając usta. - Krzyś!... Sandomierz, Wisła, nocna wycieczka pod Zawichost... -
Cytat
mur. Czając się i wszystkie zmysły posyłając na wzwiady, szedł w górę za szelestem kroków, które przed nim w mroku zniknęły. Cichu skradali się towarzysze. Słychać było tylko ich gorące, spracowane,
zamki zawartych. - Cóż tak patrzysz? - krzyknął Cedro. - Patrzę i tyle. - Nie radzę zbyt długo! - Postanawiam i ja kupić sobie tytuł austriacki. Cóż u diaska! Przecież to wiadoma rzecz, że Trepkowie
Cytat
sobie za dni szczęśliwych, upłynionych, którego śpiewu słuchać lubili w poranki wiosny, zjawił się skądsiś znowu i wśród gałęzi samotnego cedru niezrozumiałą mową swoją ogłasza niebiosom, morzu i
Przypuszczam - powiedział K., który siedział wyprostowany i naprężony jak na czatach. - No, możemy także i ten zamiar przedyskutować - powiedział po chwili adwokat. - To już nie jest zamiar