- Cóż panu przyjdzie z pasa zielonego albo i z samego tam bobiku?
Stefan Żeromski Wyporządził sobie w końcu tego domostwa stancyjkę i dwie zimy przepędził w niej znośnie. Wszystek teraz poszedł w myślistwo. Strzelec Kacper i Michcik, którego z wojska do Wyrw zabrał, stanowili
wyliczałem na pamięć takie właśnie "aorysty", których nieznajomość przyprawiała mię swego czasu o "lufy", mnożyłem godziny przez minuty, minuty przez sekundy, czasami nawet w sekrecie przed samym
Cytat
opuścić jego suche wnętrze i podczas najzacieklejszej nawałnicy windować ciężkie pudło do góry. Na szczęście żołnierze, zatrudnieni przy naprawie mostu, przyszli z pomocą panom szoferom. Zapadnięte
leżał w lasach, między dwoma płaskowzgórzami, a w dolinie niewielkiej rzeczki wpadającej do Wisłoki. Trudno było wyobrazić sobie coś piękniejszego nad owe lasy. Każdy parów napełniony był ostępami
Cytat
zwierzęcej rozpaczy. Pojechał środkiem wsi i obnażonym pałaszem dawał na prawo i na lewo znaki pośpiechu. Widział w pierwszym na prawo siedlisku silnego chłopa, jak w portkach i koszuli, wprost ze
Valtierra, miejscowości leżącej nad brzegiem rzeki Ebro. Stamtąd droga zwracała się na wschód ku Tudeli, idąc wciąż nad samym brzegiem rzeki w jej dolinie. Dopiero w Tudeli miał być most, a z tej